Kiedy dziecko raczkuje

Kiedy dziecko raczkuje

Miłość rodzicielska nie zna granic.

To pewne, że rodzice nie zamieniliby swojego dziecka na nic innego na świecie. Do roli matki, czy ojca dojrzewamy latami, jedni bardziej, drudzy mniej. Ale w życiu każdej szczęśliwej pary kiedyś przychodzi taki moment, że temat macierzyństwa nasuwa się sam. Nawet jeśli nie bezpośrednio, to za pośrednictwem rodziny.

Rodzice dorosłych dzieci często są pierwszymi osobami, które dopytują się, czy będą mogli liczyć na wnuki. Zapewne przerabiało to każde małżeństwo, bez względu na to, czy chciało mieć potomstwo, czy też nie.
Nikt nie ma wątpliwości, że posiadanie dzieci to swego rodzaju inwestycja w przyszłość, ale też wprowadzenie niespotykanej wcześniej radości do swojego życia. Zrozumieć to mogą jedynie rodzice, którzy na własnej skórze przeszli trudy bycia rodzicem. Ta niezwykle odpowiedzialna rola nazywana jest najtrudniejszym zawodem świata. I trudno się temu dziwić.

Wychowanie małego człowieka to nie lada wyzwanie. Na początku każdy ma nieco wyidealizowane wyobrażenie na temat niemowlęcia. Po jakimś czasie okazuje się, że słodki bobas to też masa pracy. Szczególnie kiedy dziecko raczkuje, świat rodziców staje na głowie. Przemieszczający się z prędkością światła malec to doskonały trening dla osób chcących zrzucić zbędne kilogramy. Nie ma bowiem miejsca, do którego nie dostałby się raczkujący brzdąc.

Wtedy przez okres kilku miesięcy trzeba mieć oczy dookoła głowy. Później zresztą też. Historie o buszowaniu w szafkach napisało samo życie. Niemowlę jest w stanie wywrócić zawartość szafek kuchennych do góry nogami. Kiedy są to tylko plastikowe miski, jesteśmy szczęściarzami. Gorzej, gdy dzieciątko dobierze się do produktów sypkich, jak mąka, ryż, makarony. Katastrofa kulinarna gwarantowana.

Mamy z zaskoczeniem odkrywają, że dziewięciomiesięczny bobas jest w stanie otworzyć dobrze zabezpieczony karton, czy nawet odkręcić butelkę z olejem. Tych odkryć jest znacznie więcej i chyba każdy z rodziców musi ich dokonać sam. Z pomocą swojego dziecka oczywiście.
Nie oznacza to jednak samych kłopotów.

Wychowanie dziecka to przecież także dużo uciechy. Dorośli mogą z sentymentem przypomnieć sobie własne dziecięce czasy, a nawet na nowo odkryć w sobie dziecko, choćby na chwilę podczas zabaw ze swoją pociechą. Wtedy myślimy także o tym, co najważniejsze. Co więcej, uczymy się doceniać to co mamy i cieszyć z małych rzeczy, tak jak maluchy, które robią coś po raz pierwszy z uśmiechem od ucha do ucha. To niesamowita lekcja dla znudzonych dorosłych.

[Głosów:1    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *