Kuwada
Edytuj artykuł
Według sownika W Kopalińskiego kuwada to prastary zwyczaj u wielu niecywilizowanych ludów, wg którego mąż rodzącej kobiety kładzie się na posłanie, krzykami i ruchami naśladuje jej zachowanie się, a później poddaje się obowiązującym matkę postom, oczyszczeniom, tabu itp.; (syndrom kuwady) med. dolegliwości fiz., jakie niektórzy mężowie odczuwają w czasie ciąży żony.
Zainteresował mnie ten temat bo przyznam szczerze, że nigdy takiego określenia nie słyszałam. Postanowiłam więc wgłębić się w zagadnienie i ku mojemu zaskoczeniu teraźniejsza kuwada jest bardzo popularna.
W dzisiejszych czasach mamy tak zwany syndrom kuwady. Badania różnych zespołów naukowych stwierdzają, że od 11 do 65% przyszłych ojców (szczególnie w przypadku oczekiwania na pierwsze dziecko) począwszy od drugiego lub trzeciego trymestru zaczyna współprzeżywać ciążę z partnerką. Wyrazem tego bywa bezsenność, bóle krzyża, poranne nudności, omdlenia, przybieranie na wadze, zmiany nastroju, czy zachcianki jedzeniowe, a zatem wszystkie objawy stanu brzemiennego. Twierdzi się, że tego typu dolegliwości, ustępujące po narodzinach dziecka, są przejawem silnego związku mężczyzny z partnerką i jego lęku o przebieg ciąży. Może się zdarzyć, że w wyniku głębokiego współodczuwania ojciec doświadcza na własnej skórze nie tylko ciąży ale także skurczów i bóli porodowych, nieświadomie odtwarzając tym samym rytuał kuwady. Ojcowskie zaangażowanie coraz częściej przybiera jednak również postać świadomą. Wspólne z partnerką uczęszczanie do szkoły rodzenia, wizyty u lekarza, ale także remont mieszkania czy poszukiwanie lepszej pracy, wszystko to stanowi wyraz męskiej potrzeby aktywnego uczestnictwa w oczekiwaniu na dziecko. Zwieńczeniem tego procesu bywa wspólny poród. Inaczej niż w tradycyjnych społecznościach, mężczyzna nie odgrywa tu własnego rytuału, lecz koncentruje się na wspieraniu rodzącej kobiety i uczestnictwie w przyjęciu dziecka. Oddychając wraz z partnerką, trzymając ją za rękę, masując jej plecy czy ocierając pot z jej czoła, mężczyzna łączy się z nią w doświadczaniu. Z drugiej strony mając możliwość monitorowania pracy serca dziecka, przecięcia pępowiny i wzięcia na ręce noworodka tuż po jego narodzinach, otwiera się na żywą relację z dzieckiem. Wspólny poród okazuje się też korzystny tak dla obojga partnerów, jak z całą pewnością dla dziecka, które w swej niełatwej przeprawie na ten świat otrzymuje wsparcie od obojga rodziców. Badania wykazują, że udział mężczyzny w porodzie skraca czas jego trwania nawet o jedną trzecią i zdecydowanie zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia u kobiety depresji poporodowej. Jemu samemu daje natomiast szansę świadomego podjęcia roli ojca i bezpośredniego udziału w mistycznym akcie narodzin nowego życia.
Już na dawnym Śląsku, gdzie w niektórych rejonach istniał zwyczaj obecności męża przy porodzie, zadaniem partnera była przede wszystkim pomoc rodzącej kobiecie. Robił to nie tylko trzymając żonę za rękę i ocierając jej pot z czoła. Swoją obecnością udzielał jej przede wszystkim wsparcia psychicznego, deklarując zrozumienie dla jej cierpienia i współuczestnictwo w jej wysiłku.
Kiedyś rytuał kuwedy był postrzegany znacznie inaczej. Był pozbawieniem kobiety jej godności rodzicielki jako pamiątka po zjedzeniu przez Zeusa swojej ciężarnej żony, tak bardzo bowiem chciał przeżyć to co ona.
W kulturach silnie patriarchalnych, Chinach czy Indiach istniało przekonanie, że to ojciec ma dominujący udział w poczęciu dziecka gdyż daje mu duszę i w związku z czym należy ono wyłącznie do niego i jego rodziny. W tych kulturach, gdy kobieta zaczynała rodzić, jej zadaniem było wycofać się w zaciszne miejsce, by w samotności lub z pomocą akuszerki wydać na świat dziecko. W tym czasie jej mąż kładł się na posłaniu, gdzie w otoczeniu rodziny odgrywał akt porodu. Potem to właśnie jemu przynoszono noworodka i to on odbierał podarunki oraz wyrazy uznania z tytułu jego narodzin.
Natomiast wśród społeczności żyjących w Papui i Nowej Gwinei, w Afryce i Oceanii, ale także u Basków, Indian i dawnych Celtów mężczyzna kładł się, by wspólnie z partnerką przeżywać poród, chcąc tym samym wyrazić swój szacunek dla jej trudu rodzenia oraz ofiarować wsparcie tak jej jak i dziecku. Funkcjonowało też przekonanie, że krzyczący i jęczący mężczyzna odgrywając akt porodu, ściąga na siebie uwagę złych duchów, które bez jego pomocy mogłyby zagrozić kobiecie i dziecku.
Linki do źródeł










© Mamopedia.pl 2010














Komentarze
Zaloguj się aby skomentować