Mamopedia.pl Mamopedia.pl
  • dołącz do społeczności mam
  • dziel się wiedzą
  • znajdź odpowiedzi na nurtujące Cię pytania
Mamopedia.pl

Psycholog

Janiszewska
Janiszewska

Bożena Janiszewska
jest psychologiem z wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi, a także wykładowcą...

Zapytaj naszego eksperta

Położna

Doradca żywieniowy

Top mamy

Mamopedia w cyfrach:

  • Mamy:

    5843
  • Pytania:

    557
  • Artykuły:

    2754
  • Osób On-line:

    51

Krzyk podczas porodu

Edytuj artykuł

Dawno, dawno temu, kiedy o akcji „Rodzić po ludzku” nikt jeszcze nie słyszał, krzyki rodzących kobiet były bardzo niemile widziane na porodówkach. Uważano, że nie tylko zakłócają pracę personelu, ale też przeszkadzają samej rodzącej.


Obecnie sytuacja się zmieniła i większość położnych jest zgodna co do tego, że krzyk w odpowiednim momencie może nawet pomóc. Wystarczy zresztą obejrzeć w telewizji jakąkolwiek relację sportową z dyscyplin wymagających dużego wysiłku (np. z podnoszenia ciężarów), żeby dostrzec w tym twierdzeniu sens.

Nie chodzi oczywiście o to, żeby rodząca krzyczała podczas całej akcji porodowej. Jeśli się tak dzieje, to zazwyczaj znaczy, że obezwładnia ją strach i poczucie bezsilności lub nie umie sobie poradzić z bólem podczas rozwierania się szyjki. Ciągły krzyk, także w przerwach między skurczami, może doprowadzić do wyczerpania. Również maluch może niezbyt dobrze znosić krzyczącą bez przerwy mamę, z powodu wzrostu hormonów stresu i słabszego dotlenienia w przerwach między skurczami. Jednak w II fazie porodu to zupełnie inna sprawa.


Krzyk podczas skurczów (w II okresie porodu, czasem już pod koniec I) pozwala rozładować napięcie i nie jest wyrazem słabości, lecz siły. Krzycząc uruchamiamy mięśnie tłoczni brzusznej oraz powodujemy wypływ adrenaliny i endorfin, co może ułatwić parcie i w konsekwencji przyspieszyć urodzenie dziecka. Z kolei próby powstrzymania krzyku mogą doprowadzić do zahamowania akcji porodowej.


Nie znaczy to oczywiście, że każda kobieta musi krzyczeć. Niektóre zupełnie nie czują takiej potrzeby i rodzą po cichutku. Inne podczas wypierania dziecka drą się na cały szpital. ;) Jeśli w obu przypadkach takie właśnie zachowanie podpowiada kobietom instynkt, to wszystko jest w porządku – tak właśnie ma być.


Ba – nie tylko kobiety są różne, każdy poród jest inny! Ja sama przy pierwszych dwóch porodach nie krzyczałam wcale, za to przy trzecim słyszało mnie chyba pół miasta. Na szczęście trafiłam na wyrozumiałą i mądrą położną, która nie usiłowała mnie uciszać i dzięki której udało mi się bez nacięcia, za to w akompaniamencie wrzasków wydać na świat obywatela o słusznej wadze 4690g :)

Powiązane artykuły:
http://mamopedia.pl/ciaza/porod/porod


Źródła:

  • Nie ma
  • Chcesz wiedzieć więcej:

    Zapytaj eksperta


Komentarz eksperta

Magdalena Witkiewicz
Magdalena Witkiewicz

Magdalena Witkiewicz
położna, doradca laktacyjny. Pracuje w szpitalu św. Zofii w Warszawie, a także prowadzi własną szkołę rodzenia, przyjmuje porody domowe, zajmuje się opieką okołoporodową. Chętnie...

Kobiety, otwórzcie wasze usta i gardła w porodzie!

Przyglądając się budowie anatomicznej człowieka, nietrudno jest zauważyć dwie duże masy kostne na dwóch końcach kręgosłupa: czaszka i miednica. Ich tkanki unerwione są przez krańcowe gałęzie rdzenia kręgowego i pozostają ze sobą w ścisłej relacji. Wydarzenie porodu koncentruje naszą uwagę na miednicy i na tkankach kanału rodnego.

Same nazwy anatomiczne tychże okolic powinny również przenieść naszą uwagę na okolice głowy, np. dlaczego zakończenie macicy jest nazywane nie tylko w języku polskim szyją lub gardłem? Może zbyt śmiałe będzie porównanie policzków do miękkich tkanek pochwy, ale przecież i jedne i drugie zakończone są wargami.

Również niektóre potoczne określenia wskazują na relacje między tymi dwiema okolicami np. "posikać się ze śmiechu", które pokazuje, jak na rozluźnienie mięśni twarzy natychmiast odpowiadają mięśnie krocza.

Krzyk otwiera drogi rodne

Poród to akt otwierania dróg rodnych. Biorąc pod uwagę powyższą relację można wspomóc ten proces angażując gardło, głośnię, szczękę i usta. Na pewno nie będzie służyć porodowi zamykanie gardła, zaciskanie szczęki i trzymanie w napięciu mięśni twarzy. Jedną z form otwierania gardła jest krzyk i niewątpliwie da się zauważyć jego pozytywne rezultaty, widoczne chociażby w bardziej dynamicznym postępie porodu.

Krzyk uwalnia napięcie

Ból, który dotyka kobietę w porodzie, może prowadzić do napinania wszystkich mięśni, czy do "zaciskania zębów z bólu", więc w szczególności mięśni okolicy głowy. W systemach edukacji przedporodowej znajdziemy bardzo dużo technik oddychania, które mają na celu dotlenianie dziecka czy uwalnianie napięcia.

Krzyk jest częścią oddychania. Jest najpotężniejszym wydechem człowieka!

Zakładając, że każdy wydech uwalnia nas od napięcia, bardzo duże napięcie, którego doświadcza kobieta w porodzie, trzeba uwalniać potężnym wydechem.

Krzyk daje siłę i moc

Jest to wniosek, który można wysnuć z analizy bardzo prostego eksperymentu. Kobiety o podobnej masie mięśniowej, posturze i wadze siłowały się ze sobą, ale część z nich w trakcie tych zmagań mogła wydawać dźwięki, a dla części było to zabronione. Zawsze wygrywały te, które krzyczały. Krzyk przy wysiłku fizycznym mobilizuje ukryte siły w organizmie. Dobrze wiedzą o tym zapaśnicy sumo, ciężarowcy czy mistrzowie walk. Kobiecie w porodzie ta dodatkowa moc może być niezwykle potrzebna.

Krzyk straszy

W cywilizowanym świecie krzyk nie wywołuje pozytywnych skojarzeń. Bardzo często budzi lęk, również wśród personelu medycznego (szczególnie mężczyźni boją się kobiety, która w porodzie tak pokazuje swoją moc). Tenże lęk i niezrozumienie relacji między kroczem a twarzą niejednokrotnie prowokuje personel do tego, żeby zrobić coś, by nie krzyczała, a przynajmniej nie pozwolić na ekspresję tej mocy.

Lęk personelu wynika też z faktu, że obawia się on utrudnionej komunikacji z głośną rodzącą, zapominając, że można się wówczas komunikować z nią nie tylko werbalnie.

Taka postawa personelu plus fakt, że kobieta idzie rodzić do szpitala, w miejsce publiczne, skłania ją do stawiania sobie nieuzasadnionej ambicji, żeby przejść przez poród bez krzyku, bo to głupio i wstyd przed ludźmi.

Krzyk jest wołaniem o pomoc

Jeśli kobieta ma dobry kontakt ze swoim ciałem i spontanicznie reaguje na to, co czuje, towarzysząca położna po tonie jej głosu może rozpoznać, jakie jest zaawansowanie porodu bez wykonywania badania pochwowego. Wszystkie dźwięki wydawane przez kobietę układają się w "pieśń porodową" zapowiadającą radosne zakończenie. Część tych dźwięków zawiera w sobie prośbę: "pomóż mi", "bądź ze mną, bo się boję". Położna, która ma "otwarte ucho", oczywiście spieszy z pomocą dając swoją uspokajającą, choć cichą, obecność.

Krzyk uśmierza ból

Opierając się na doświadczeniach z sali porodowej można wysnuć śmiały wniosek, że ból można zakrzyczeć. Oto wypowiedzi tuż po porodzie kilku kobiet, które bardzo krzyczały:

"O Boże, ale się darłam, ale nie wiedziałam, że to tak pomaga."

"Gardło mnie boli od tego krzyku, ale to niesamowicie mi pomogło."

"To wcale nie było takie straszne, myślałam, że będzie gorzej."

"Prawie wcale nie bolało."

Trudno uwierzyć, że mówią to te same kobiety, które przed godziną brzmiały, jakby były torturowane. To chyba jakaś magia. A może tylko naturalne endorfiny stymulowane w ten sposób.

Inne formy otwierania ust

W dobie znieczulenia zewnątrzoponowego i silnej presji, aby jakoś się zachować w miejscu publicznym, powoduje, że w bloku porodowym jest coraz ciszej. Czy nie czując bólu i silnego napięcia, chociażby z powodu użycia znieczulenia zewnątrzoponowego, ciągle ma sens otwieranie ust? Tak! Relacja między "górą a dołem" cały czas istnieje. Można otwierać usta w krzyku czy wydychając powietrze, ale można też utworzyć usta, by przyjąć namiętny pocałunek swojego partnera (jeśli jest obecny przy porodzie). Co się wówczas dzieje w tych wargach "na dole"? Robią się przekrwione, powiększają się, otwierają się, by mógł się przez nie wyśliznąć na ten świat owoc tej namiętnej miłości.

Inną formą gwarantującą nie tylko otwieranie dróg rodnych, ale i dotlenienie, jest śpiew. I tę formę zaleca się szczególnie tym, którzy czują się zażenowani okazywaniem tak śmiałej czułości w obcym towarzystwie.

Zachęcam więc do otwierania waszych dróg rodnych przez otwieranie gardła i ust. Zachęcam do patrzenia na krzyk, jak na ważną część cudownego procesu rodzenia i zachęcam do namiętnych pocałunków w finale, aby dzieci mogły nie tylko poczynać się, ale i rodzić w miłości.

Artykuł został opublikowany w książce "Szkoła rodzenia" wydanej przez Polskie Centrum Edukacji.

Informacje o artykule:

  • Autor:

  • kai_30
    kai_30    
  • Data utworzenia: 2009-08-26 g 20:12
  • Liczba wyświetleń: 1359