Mamopedia.pl Mamopedia.pl
  • dołącz do społeczności mam
  • dziel się wiedzą
  • znajdź odpowiedzi na nurtujące Cię pytania
Mamopedia.pl

Pediatra

Jańczewska
Jańczewska

dr n. med. Iwona Jańczewska
specjalista pediatra, specjalista neonatolog; pracuje w Klinice Neonatologii AM w Gdańsku, a...

Zapytaj naszego eksperta

Doradca żywieniowy

Położna

Top mamy

Mamopedia w cyfrach:

  • Mamy:

    6088
  • Pytania:

    573
  • Artykuły:

    2785
  • Osób On-line:

    15

Czego najbardziej bałaś się po porodzie?

Edytuj artykuł

Minął już ponad rok odkąd jestem mamą, mam cudownego synka i teraz wiem, że nic i nikt nie stanie mi na przeszkodzie, żebym go dobrze wychowała...Pamiętam jak dziś - z mężem rozmawialiśmy sobie, co to będzie, jak się Kacper urodzi. Miałam wtedy 25 lat, a mąż 26, a baliśmy się jak dzieci, bałam się, że nie dam sobie sama rady go wychować, że nie będę potrafiła go kąpać, bo strasznie się bałam. Pamiętam pierwszy dzień po porodzie w szpitalu, przynieśli mi go takiego malutkiego i kazali przebrać, a mi ręce opadły, trzęsłam się jak galareta, aż pielęgniarka musiała go ubrać :)
Pamiętam jak każdy mi mówił, że będzie ciężko,co noc wstawałam do karmienia, nawet już nie kładłam go w łóżeczku, tylko w wózku blisko mnie, żebym mogła patrzeć, czy oddych,a bo mój mąż mnie wystraszył ,czytając o śmierci łóżeczkowej. Teraz z tego wszystkiego człowiek się śmieje, ale wtedy to był szok. Przyznam się, że sama z mężem dałam sobie radę, nie chciałam od nikogo pomocy, nawet krzyczałam, żeby dali mi spokój, bo ja jestem matką i ja sobie dam radę, no i dałam :) Na razie mamy jednego syna i dopiero po jakimś czasie chcę drugie, najpierw z jednym trzeba dać sobie radę :)


A wy, kochane, czego najbardziej się bałyście?


Tak, u nas było troszke podobnie:) Staraliśmy sie ponad 5 lat o maleństwo... i tak naprawdę to pragnienie przyćmiło wszystkie strachy i lęki związane z wychowywaniem:) Nigdy nie miałam do czynienia z takim maleństwem, bo jakoś w rodzinie bliskiej już od bardzo dawna nie było dzidziusia, a jak już był, to u jakiejś dalszej kuzynki z zagranicy. I tak naprawde to kompletnie nic nie wiedziałam na ten temat, nie umiałam trzymać ani przewijać... o kąpaniu już nie wspomne..., ale tak myśle, że im bliżej było porodu, ja tym bardziej byłam przekonana, że jednak sobie poradzimy - chyba ten instynkt macierzyński się jeszcze bardziej odzywał:) W klinice położne same przewijały dzieci i ubierały, więc i tam tego nie miałam do zrobienia. Jedno co pamiętam, to to, że bardzo chciałam wyjść już do domu, wykąpać się wyspać...wiedziałam, że bedzie ze mną również mąż, który przeciez również będzie sie zajmował córeczką, i w momencie jak wsiadłam do auta, wszystkie łzy, których wcześniej nie wylałam - czy podczas porodu, czy gdy non stop płakała, bo głodna była w klinice - wylały się ze mnie i wtedy podczas tego płaczu miałam największe wątpliwości...ale to było chwilowe.
Teraz to najbardziej boję się chorób - modlę się każdego dnia, aby ta nasza kruszynka była zawsze zdrowa, bo wobec choroby to nawet my rodzice czasem jesteśmy bezradni... i to boli najbardziej. Radzimy sobie świetnie:))) Calutki dzień jesteśmy same w domu, bo tatuś pracuje - i czasem nawet mam wrażenie, że lepiej sobie radzimy sami w trójkę niż wtedy, kiedy jest dom pełen ludzi:))) - To moja historia:) - moniaL


Źródła:

  • Nie ma


Informacje o artykule:

  • Autor:

  • camila25
    camila25          
  • Data utworzenia: 2010-08-05 g 22:13
  • Liczba wyświetleń: 334
monika
monika 2010.08.13 g 15.49

Dziewczyny, dziękuję wam za fajne historie, sama zaczęłam wspominać, jak to było...