Ciąża a zwierzęta
Edytuj artykułNajbardziej powszechnym mitem jest ten, że ciężarna nie może mieć żadnego kontaktu z kotami, bo natychmiast zarazi się toksoplazmozą. Mit jak to mit - zawiera ziarenko prawdy. Koty faktycznie czasami bywają nosicielami toksoplazmozy, ale zarażenia tą chorobą od zwierząt zdarzają się niebywale rzadko. Głównym źródłem zarażeń jest surowe/niedogotowane mięso i gleba. Zresztą nawet w przypadku zwierzaków nie zaraża się od samego pupila a od jego odchodów. Nie ma więc powodu by w ciąży pozbywać się czworonogiego domownika czy tez unikać kotów. Wystarczy zachować pewne środki ostrożności - kocia kuwetę sprzątać zawsze w gumowych rękawiczkach i myć po tej czynności ręce. Oczywiście dotyczy to tylko tych ciężarnych, które nie chorowały na toksoplazmozę, czyli nie mają we krwi jej przeciwciał. Te, które chorowały są całkowicie bezpieczne i nie muszą sobie zawracać głowy tokso.
Problem "zwierzaki a ciąża" leży zupełnie gdzie indziej. O ile ciężarnej żadne domowe zwierzę nie zagraża bardziej niż nie ciężarnej, o tyle kłopoty mogą pojawić się wraz z narodzinami dziecka. Cóż, czas ciąży to ostatni moment na to, by zająć się wychowaniem i szkoleniem pupila. Potem najzwyczajniej w świecie nie będzie na to czasu. Musimy zadbać o to by tak pies jak i kot były w miarę posłuszne, by potrafiły uszanować zakaz wchodzenia na łóżko czy do dziecięcego łóżeczka, byśmy miały nad nimi kontrolę i były ich pewne. Jeśli trzeba to najwyższa pora by skorzystać z pomocy szkoleniowca lub behawiorysty. Jednak bez paniki - miliony dzieci rodzi się w domach, w których są zwierzaki i mają się dobrze, a duety dziecko - czworonóg funkcjonują świetnie.
Oczywiście zwierzęta w domu uniemożliwiają zachowanie sterylnej czystości. I bardzo dobrze! Niemowlę, noworodek, nie powinno być wychowywane w sterylnych warunkach. Naturalna domowa flora bakteryjna jest dziecku jak najbardziej potrzebna i dla niego korzystna. Niektórzy lekarze podają także, że dzieci matek, które w ciąży miały zwierzaki a także dzieci od urodzenia wychowujące się z czworonogami dużo rzadziej miewają alergie.
Informacje o artykule:
Autor:
-
- Data utworzenia: 2009-08-03 g 21:26
-
Edytuj artykuł
Zobacz historię -
- Wyróżniona edycja Ostatnia edycja
- semi-dolce 2009.08.04 g 18:53
- semi-dolce 2009.08.04 g 18:53
- semi-dolce 2009.08.03 g 21:26








© Mamopedia.pl 2010







Komentarze
Zaloguj się aby skomentowaćdo mandarinios... A jak to jest, jeśli nie czasami to kiedy? :/ Głównym źródłem toxo jest surowe mięso, nie koty!!! W XXI wieku wstyd pisać takie brednie. Potem przychodzi inna, tak samo nieświadoma i łyka jak młody rekin. Trochę lektury moje panie, a potem się będziecie wymądrzać na forach. Zagrożeniem dla ciężarnej nie jest kuweta, tylko toxo w kocim kale. Wystarczy posprzątać, albo zaangażować do sprzątania kuwety pana męża. Poza tym najpierw kot musi być zarażony. Świeżo zarażony! Nosicielstwo nie wystarczy, po paru tyg. kot już nie stwarza zagrożenia, a koci kał jest wolny od toxo. Wystarczy nie karmić pupila surowizną. A jeśli jest to kot domowy, nie ma opcji zarażenia siebie, a potem nas. A czy jest możliwość opieki nad kotem i dzieckiem, to należy pomyśleć przed wzięciem kota, nie w ciąży...
Hmmm z tymi kotami to nie jest tak, że tylko czasami można się zarazić! Głównymi nosicielami toksoplazmowy są właśnie koty, największym zagrożeniem dla ciężarnej jest kuweta wypełniona żwirem i odchodami. Dlatego konieczna jest ogromna ostrożność podczas czyszczenia pojemnika. Z drugiej jednak strony ciąża to też dobry moment nad zastanowieniem się czy jest możliwość pogodzenia opieki nad zwierzęciem i absorbującym maluchem.