Dwujęzyczność niemowląt - abstrakcja czy atrakcja?
Edytuj artykułJako nauczycielka angielskiego dla niemowląt zostałam dokładnie wyedukowana, jakie są korzyści z takich zajęć dla dzieci oraz czemu aż tak wcześnie należy je rozpocząć. Naturalnie, przemawiał do mnie fakt, że do pewnego wieku (7 lat) dziecko znacznie szybciej przyswaja wiedzę, że uczy się obcego języka równolegle z ojczystym i przysposabia go w sposób naturalny. Z każdym dniem dziecko dorasta, ale umysł dziecka nigdy nie jest tak chłonny jak w pierwszych trzech latach życia. Jako mama zainteresowałam się również wadami dwujęzyczności u dzieci i problemami, które mogą wcześniej lub później się pojawić.
- Mieszanie języków, niestety zdarza się nie tylko dzieciom: „Byłam w sklepie i kupiłam super shoes”. Dodatkowo, wyrazy, których się uczą w obu językach, są zmiękczane w urokliwy dziecięcy sposób. - Słowotwórstwo. Dodajmy do tego fakt, że dzieci mają swoje własne określenia na przedmioty je otaczające. Moja córka, widząc mnie z mężem, produkuje „gla” i nie wygląda na zbyt chętną do zamiany tego na „ro-dzi-ce” lub „pa-rents”. Poza tym, muszę przyznać, że nie ma nic milszego niż właśnie to „gla”.
- Kwestia łatwości. Ucząc dziecko dwóch języków, bądźmy świadomi, że wybierze ten łatwiejszy. Niekoniecznie będzie to język polski… Może zaistnieć sytuacja, i jest to przypadek mojej koleżanki, gdy syn – Marcel rozumiał absolutnie wszystko, co się do niego mówiło, ale odpowiadał jedynie po angielsku. Sytuacja ta trwała dobre pół roku. Należy to wszystko wziąć pod uwagę i być na takie sytuacje przygotowaną. Jednakże nie zniechęcajmy się, bo z umiarem nauka języka może być traktowana jako zabawa i sprawić przyjemność nie tylko dziecku, ale i nam.
Po około 8 godzinach w wielkiej korporacji, po której poruszam się na wysokim szpilkach w garsonce i jestem pod wielką presją…, jest mi niesamowicie przyjemnie wrócić do domu, włączyć piosenkę po angielsku i pokazując obrazki zwierzątek, czołgać się ze śmiechu, bawiąc się z Matyldą na dywanie. Jest to nie tylko relaksujące, ale cała uwaga poświęcona jest małej istotce, za która zdążyłam się niesamowicie stęsknić. Złoty środek?
Powiedzieliśmy już sobie nieco o wadach i zaletach. Szczerze, te drugie przeważają. Myślmy rozsądnie i nie oczekujmy, że roczne dziecko po 3 miesiącach „nauki” powita tatę „Hello daddy! It was a great day and I missed You”. Warto by to było potraktować jako bonus. Osłuchane z językiem dziecko wcześniej czy później wykorzysta swoją „wiedzę”, mile nas zaskakując.
Jak się do tego zabrać? Metod jest wiele, jako że nauczanie dzieci języka obcego jest obecnie dosyć popularne. - Jeżeli znamy język, możemy popróbować sami, a pomoc znajdziemy na wielu stronach zarówno polskich, jak i zagranicznych. Jako bonus warto zainwestować w płytę z piosenkami po angielsku dla dzieci (Sinead O’Connor nie będzie dla 2-latka atrakcyjna ani zrozumiała).
- Programy TV po angielsku, na przykład - Teletubisie (choć przyznam, że nie jest to akurat bajka, którą ja bym wybrała :) )
- Angielski dla dzieci w szkole językowej. Metoda rzeczywiście sprawdzająca się, ale dość kosztowna i wymagająca zaangażowania od rodzica, by regularnie pamiętać o puszczaniu dziecku płyty. Plusem są małe grupki, wyszkoleni lektorzy, płyty z nagraniami native-speaker oraz nauka poprzez zabawę i dużo muzyki. Minusem jest fakt dojazdu oraz to, że dziecko bardziej niż żyrafą jako „giraffe” może być w danym momencie zainteresowana obślinieniem jej w całości. Również sprawne odebranie dziecku zwierzątka do zadań łatwych nie należy ;)
- Przedszkole/żłobek dwujęzyczny. O kosztach tu raczej nie będziemy dyskutować, bo chyba wszyscy zdajemy sobie z nich sprawę. Natomiast budujący jest fakt, że przestaje to być miejsce elitarne, jedynie dla rodziców chętnych poświęcić całe pensje na opiekę za te kilka godzin. Obecnie i w przedszkolach publicznych pojawia się nauka drugiego języka i jest ona przeprowadzana przy muzyce, często przez lektorów ze szkoły językowej, o której mowa była wyżej. Dodatkowo plusem jest fakt, że dziecko jest wśród swoich „kolegów i koleżanek”, a nie gromadki obcych dzieci i rodziców. Tak moi drodzy… obecność rodzica często sprawia, że jest bardziej atrakcyjny niż „blue ribbon flying in the air”.
Czy uczenie niemowląt języka obcego ma sens? Przecież one jeszcze nie potrafią mówić nawet językiem ojczystym? Oczywiście ma sens! Niemowlę, które słyszy dwa języki, będzie wzrastało, rozumiejąc je oba. W tak młodym wieku chodzi głównie o "osłuchanie się". Tak więc, drogie mamy, nie bójmy się popróbować nauki. Jest to świetny sposób na odreagowanie stresującego dnia, wspaniała zabawa z dzieckiem, a jeżeli nie znamy języka, to i my się czegoś nauczymy. Pozdrawiam serdecznie!
Written by: AFRICANA
Powiązane artykuły
http://www.mamopedia.pl/12-23-mies/zabawy/jak-przygotowac-siebie-i-dziecko-do-zajec-angielskiego http://mamopedia.pl/24-36-mies/wychowanie/nauka-jezykow-obcych http://mamopedia.pl/4-6-mies/wychowanie/bobomigi
Linki do źródeł http://www.musicalbabies.pl/ http://helendoron.pl/ http://www.rong-chang.com/kids.htm http://www.english-4kids.com/lessons.html
Komentarz eksperta
Informacje o artykule:
Autor:
-
- Data utworzenia: 2009-11-30 g 09:29
- Liczba wyświetleń: 1312
-
Edytuj artykuł
Zobacz historię -
- Wyróżniona edycja Ostatnia edycja
- elzbieta_p 2010.11.03 g 12:36
- Africana 2010.10.01 g 10:09
- Africana 2009.12.10 g 18:34
- Africana 2009.12.10 g 18:34
- Africana 2009.12.08 g 11:49
Komentarze
Zaloguj się aby skomentowaćAle czy dwujęzyczność rozumiemy jak "dwa języki naturalne"? Czytałam artykuł, że zawsze jeden bedzie drugim jezykiem...
popieram w 100%. nasza dziś 3 letnia Gabi chłonęła angielski jako mały szkrabik i jest dziś dwujęzyczna











© Mamopedia.pl 2010












lek. med. Agnieszka Rudzka-Kocjan
specjalista pediatra; brała udział w badaniach klinicznych, a także uczestniczyła w zagranicznych stypendiach. Obecnie pracuje w Centrum Zdrowia Dziecka. Chętnie rozwieje wątpliwości na...
Z mężem, który pochodzi z Chile, próbujemy być bardzo konsekwentni w tym, jak mówimy do naszego synka – tzn. ja po polsku, mąż po hiszpańsku – mimo to martwię się, jak synek będzie się rozwijał, że np. później zacznie mówić. Czy są jakieś ćwiczenia usprawniające mowę dziecka?
Rzeczywiście dzieci obcujące z osobami, które zwracają się do niego w dwóch rożnych językach, często zaczynają mówić później niż rówieśnicy. Niemniej jednak nie należy się tym wcale martwić, gdyż w ostatecznym rozrachunku fakt bycia dzieckiem dwujęzycznym jest dla malucha tak naprawdę bardzo, bardzo korzystny.
Obecnie muszą Państwo pamiętać o konieczności zachowania zasady „jedna osoba – jeden język”, tzn., że w Państwa przypadku mama mówi do dziecka tylko po polsku, a tata tylko po hiszpańsku. Tak właśnie, jak Państwo postępują.
Jest wiele ćwiczeń zalecanych przez logopedów, które ułatwiają rozwój mowy. Po pierwsze, musimy zadbać o prawidłowy rozwój aparatu mowy, czyli rozwój mięśni jamy ustnej, języka, policzków. Aby pomóc dziecku mówić, warto robić proste ćwiczenia logopedyczne, które pomagają niejako „rozruszać” aparat mowy. Ćwiczenia te powinny mieć charakter zabawy, nie powinny trwać dłużej niż 15 minut dziennie. Zaleca się, aby dziecko umiało pić przez rurkę, umiało zdmuchiwać świeczkę. Można bawić się w wylizywanie z talerza językiem resztek sosu, lizać lizak, unosząc czubek języka ku górze, zlizywać z warg miód, krem, czekoladowy itd. Dobra jest zabawa z nadymanie policzków, udawanie robienia całusów, robienie śmiesznych min itd. Życzę sukcesów i… inwencji twórczej !