Mamopedia.pl Mamopedia.pl
  • dołącz do społeczności mam
  • dziel się wiedzą
  • znajdź odpowiedzi na nurtujące Cię pytania
Mamopedia.pl

Pediatra

Jańczewska
Jańczewska

dr n. med. Iwona Jańczewska
specjalista pediatra, specjalista neonatolog; pracuje w Klinice Neonatologii AM w Gdańsku, a...

Zapytaj naszego eksperta

Psycholog

Doradca żywieniowy

Top mamy

Mamopedia w cyfrach:

  • Mamy:

    6083
  • Pytania:

    573
  • Artykuły:

    2785
  • Osób On-line:

    49

Napady złości u dziecka

Edytuj artykuł

Najlepszym sposobem do walki z napadami złości u dziecka jest zapobieganie im. Zorientuj się, co u twojego dziecka najczęściej powoduje złość, a potem spróbuj unikać sytuacji powodujących u malucha ataki furii.

Jak unikąć napadów złości u dziecka?

  • Warto pokazać dziecku, jak można inaczej rozładowywać nadmiar negatywnych emocji.
  • Regularny tryb życia również ma działanie uspokajające. Postaraj się wyregulować pory posiłków dziecka, snu czy kąpieli. To gwarantuje dziecku poczucie bezpieczeństwa.
  • W czasie zakupów czy w miejscach publicznych nie pozostawiaj dziecka zbyt długo bez jedzenia. Pamiętaj jednak by zaproponować mu przekąskę, zanim maluch stanie się marudny i nieznośny.
  • Słowo ,,nie”, czyli odmowa, w ustach rodziców działają na dziecko jak płachta na byka. Postaraj się, by reguły, które ustalicie, były jasne i zrozumiałe dla dziecka. Zwróć uwagę, by nie wprowadzać zbyt wielu zakazów naraz.
  • Zdarza się, że rodzice nawet nie wysłuchają do końca dziecka i automatycznie mu czegoś odmawiają. Jeśli maluch grzecznie prosi, pozwól mu - to lepsze niż dawanie przyzwolenia z powodu wybuchu złości dziecka.
  • Jeśli maluch pyta o pozwolenie, warto udzielać mu szybkiej, zdecydowanej odpowiedzi. Powinna być ona jednoznaczna ,, tak” lub ,,nie”, gdyż każda inna odpowiedź może by zrozumiana przez dziecko opacznie, a tym samym stać się przyczyną wybuchu złości dziecka.
  • Miej na uwadze, że nadmierna dyscyplina również nie przynosi korzyści. Zbyt wiele zakazów i nakazów wobec dziecka najczęściej kończy się złością i buntem. Dlatego postaraj się, by dyscyplina w twoim domu była ograniczona do sytuacji, w których jej stosowanie jest konieczne.
  • Daj maluszkowi możliwość wyboru. Możesz zapytać, które spodnie woli włożyć do przedszkola lub poprosić o wybór książeczki, którą mu przeczytasz. To sprawi, że maluch poczuje się pewny siebie i dowartościowany. Pamiętaj jednak, by nie dawać dziecku wolnego wyboru, tylko ograniczyć go do kilku wariantów.
  • Małe dzieci często denerwują się, gdy nie są w stanie poradzić sobie z jakimś zadaniem. Dlatego jeśli zauważysz, że dana czynność przewyższa możliwości maluszka, postaraj się mu pomóc. Pamiętaj również, by nie ograniczać ambitnych zadań dla dziecka, gdyż są dla niego dużym wyzwanie i sprawiają mu frajdę.
  • Niezwykle ważna jest konsekwencja. Pamiętaj, by podtrzymywać swoją decyzję do końca. Jeśli odpuścisz w chwili, kiedy malec będzie się awanturował, będzie to wykorzystywał i za każdym razem wymuszał coś złością.

Źródła:

  • Nie ma
  • Chcesz wiedzieć więcej:

    Zapytaj eksperta


Komentarz eksperta

Bożena Janiszewska
Bożena Janiszewska

Bożena Janiszewska
jest psychologiem z wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi, a także wykładowcą akademickim, autorką książek dla najmłodszych, poradników dla psychologów i nauczycieli, artykułów....

Mój synek właśnie skończył 16 miesięcy i od dwóch tygodni ma napady złości z byle powodu. Kiedy mu czegoś zabraniam, zazwyczaj spokojnie, ale stanowczo mówię nie. Kiedy nie posłucha, powtarzam, a on zaczyna płakać i się złościć. Biorę go na ręce i zaprowadzam do jego pokoju, sadzam na dywanie, zostawiam go płaczącego na chwilę. Co innego mogłabym zrobić, aby go uspokoić? Najgorzej jest na spacerze, gdy mały mi ucieka, a kiedy go złapię i biorę na ręce, dostaje ataku złości. Jak reagować w takich sytuacjach?   

Zazwyczaj złość i bunt dziecka przy zakazach i wyręczaniu występuje w wieku około 2 lat (tzw. bunt dwulatka)), bardzo rzadko zdarza się wcześniej. Jeżeli malec tak reaguje na nie”, to warto rozważyć, czy nie ma zbyt wielu zakazów.

Zwykle przystosowujemy mieszkanie do chodzącego czy biegającego i bardzo ciekawego malca – kontakty zabezpieczamy zaślepkami, likwidujemy zwisające obrusy i serwetki na stołach i regałach, zdejmujemy z niskich półek wszystko to, czego dziecko nie powinno brać do rąk, zamykamy szafki i szuflady na klucz lub zabezpieczamy przed otwarciem w inny sposób itp. Dziecko musi być bezpieczne w całym mieszkaniu – czasem rodzice stosuję specjalną „bramkę” do kuchni, by dziecko przypadkiem nie weszło pod nogi dorosłym przygotowującym gorący posiłek.

Aby umożliwić dziecku poznawanie najbliższego otoczenia, należy np. jedną szafkę, kilka szuflad przeznaczyć dla dziecka. Powinno ono nauczyć się otwierać i zamykać szafki, wyjmować z nich i chować stare garnki, pokrywki, sitka, drewniane łyżki i inne ciekawe dla dziecka przedmioty. Powinno wyjmować z szuflad jakieś ubrania, skarpetki itp. i wkładać je z powrotem. Dziecko uczy się w ten sposób trzeciego wymiaru – głębi. Eksperymentuje, próbuje naśladować dorosłych itp. To bardzo ważne czynności dla rozwoju dziecka w wieku od powyżej roku do około dwóch lat.

Należy w tym wieku unikać także zakazów – dziecko nie bardzo rozumie „nie wolno”, „nie”, ponieważ nie jest zdolne do kierowania się w działaniu żadnymi normami, nakazami czy zakazami – ono kieruję się własną ciekawością i emocjami! Robi to, co lubi i nie chce robić tego, czego nie lubi! Złości się, przy czym reakcje emocjonalne są silne, krótkotrwałe i zmienne (nadmiar zakazów powoduje kumulowanie się negatywnych emocji – może doprowadzić do reakcji nerwicowych).

Czy wobec tego należy dziecku pozwalać na wszystko, co chce – na pewno nie!

Zakładając, że dziecku „wiele można” w przystosowanym do malucha mieszkaniu, to zakazów powinno być bardzo mało – najwyżej trzy. Skoro tak mało, to dziecko zaczyna się do nich stosować, bo przecież może robić wiele innych ciekawych rzeczy. Jeżeli dziecko robi coś, co jest niebezpieczne dla niego, dla innych osób lub dla mieszkania, to wówczas informujemy malca, że np. piłkę rzuca się na spacerze w parku, a nie w mieszkaniu. Jeżeli dziecko ponawia próby, to powtarzając tę informację, kładziemy piłkę np. na szafę, mówiąc, że jak wyjdziemy na spacer, to weźmiemy piłkę i będziemy razem rzucać, a teraz piłka musi poczekać. Przenosimy szybko malca w inny kąt pokoju, gdzie np. leżą klocki i pokazujemy, jak klocki można wrzucać do kosza lub stare długopisy wkładać do butelki po wodzie mineralnej (świetna zabawa we wkładanie i wyjmowanie!!). Ponieważ dziecko nie przeżywa radości z zabawy piłką (uniemożliwiliśmy to), a cieszy się inną zabawą, więc po kilku razach umieszczania piłki na szafie malec przestanie ponawiać próby zabawy piłką w domu, bo nie odczuwa radości i satysfakcji z takiej zabawy! (na tej samej zasadzie dziecko oducza się brania pilota od TV, nie naciska przycisków od komputera, nie próbuje odkręcać kranów itp.)

Jeżeli dziecko weźmie do rączki coś, co może być dla niego niebezpieczne (lub dziecko może uszkodzić jakąś rzecz), to prosimy (bez słów „zostaw to!”), by pokazało, co takiego ciekawego ma w ręce – oglądamy to, pokazujemy części składowe, opowiadamy o tym a następnie daną rzecz odkładamy na miejsce niedostępne dla dziecka, a jemu proponujemy inną ciekawą zabawę.

Jeżeli dziecko otworzy jakąś szafkę (zapomnieliśmy ją zabezpieczyć), to zamiast mówić: „zostaw to, nie wolno” – mówimy: pięknie otworzyłeś, a teraz pokaż, czy umiesz zamknąć, pokaż to, chcę zobaczyć, jak zamykasz szafkę! Teraz otwórz szafkę, tak… a teraz znów zamknij, otwórz – zamknij.” (Po kilku razach dziecku znudzi się taka zabawa, zacznie robić coś innego, a my szafkę zdążymy zabezpieczyć (a w ogóle, to szafka po takiej zabawie przestaje być ciekawa i zwykle dziecko nie ponawia prób jej otwierania).

Tak małe dziecko - 1 rok i 4 miesiące - powinno na spacery jeździć w wózku, zbyt męczy się chodzeniem. Jeżeli uda się nam znaleźć bezpieczne dla malucha miejsce do biegania, to świetna jest zabawa w berka – odchodzimy około 15 metrów od wózka, a potem zabawa: biegniemy szybko do wózka, kto pierwszy – mama czy dziecko? Biegniemy z klaskaniem, głośnym śmiechem, podrzucamy malca w górę, jak pierwszy dobiegnie itp. Radosnemu i bawiącemu się dziecku nie przyjdzie do głowy uciekanie! Dziecko małe nie lubi chodzenia za rękę, zbyt szybko męczy się; natomiast odpoczywa, zmieniając co chwila sposób przemieszczania się – podbiegnie, kucnie, podskoczy, schyli się itp.
Maluch na każdym spacerze powinien mieć jakąś dostosowaną do charakteru spaceru zabawkę. Właśnie tę piłkę zdjętą z szafy – rzucamy ją i biegniemy po piłkę; patyk, którym można machać i ciągnąć za sobą robić ślady na piasku; pchaną zabawkę na długim patyku z motylem machającym skrzydłami, balonik na długim sznurku itp. Żadne dziecko nie lubi spaceru dla samego spaceru – jak ma co robić, to zwykle nie mamy kłopotu z uciekaniem.

A w ogóle dziecko jest zbyt małe, by go zanosić do innego pomieszczenia, by tam uspokoiło się – dziecko zaczyna odbierać taką sytuację jako emocjonalne odepchnięcie od mamy czy taty i jest coraz bardziej zaniepokojone i skłonne właśnie go płaczu i histerii.

Najlepiej jest unikać kar, a cieszyć się razem z dzieckiem jego ciekawością świata i odkrywaniem go – tyle możemy naszemu maluchowi pokazać – kolorowe liście szeleszczące pod nogami, schowane i znalezione pod liśćmi kasztany, patyki, pierwszy śnieg topniejący na języczku lub w rączce, sikorki na krzewach w parku…

 

Informacje o artykule:

  • Autor:

  • Agnieszka35
    Agnieszka35          
  • Data utworzenia: 2011-10-18 g 15:55
  • Liczba wyświetleń: 718