Klapsy
Edytuj artykułKaranie dziecka klapsami to przemoc, podkreślają pedagodzy. Bicie krzywdzi, nie wychowuje. Klapsy to najgorsza metoda wychowawcza. Sądzimy, że w ten sposób najlepiej nauczymy je dyscypliny. Nic bardziej mylnego! Każde uderzenie dziecka jest naszą porażką, podkreślają pedagodzy. Rolą rodziców jest nauczyć pociechę odróżniać dobro od zła. Wykorzystywanie przewagi fizycznej, by temu zadaniu sprostać, jest sprzeczne z samą ideą wychowania.
- Bijąc dziecko, uczysz je, że załatwianie spraw przez przemoc jest dozwolone. Tak wyedukowany maluch może potem odwzorowywać twoje zachowania i w sytuacjach konfliktowych też bić słabszych, np. kolegów na podwórku. Albo wyrośnie na osobę uległą, podatną na narzucanie woli przez ludzi agresywnych.
- Klapsy są mało skuteczne. Dziecko pilnuje swojego zachowania wtedy, gdy jesteś w pobliżu, a gdy tylko znikasz mu z oczu – rozrabia. Po prostu nie rozumie, dlaczego coś jest niedozwolone. Chce jedynie uniknąć kary.
- Bicie łamie szacunek dziecka do samego siebie. Może ono potem gorzej sobie ze wszystkim radzić, bo poniżane klapsami, straci wiarę we własne możliwości.
- Wymierzając klapsy, osłabiasz swój autorytet w oczach malca. Nie uczysz go bowiem szacunku do siebie, tylko pokazujesz, że mamy trzeba się bać. A kara oparta na strachu to tresura, nie wychowywanie.
- Stosowanie klapsów często prowadzi do eskalacji przemocy. Najpierw, kiedy dziecko cię nie słucha, dajesz mu jednego klapsa, a potem – gdy dalej jest niegrzeczne – stajesz się bezradna i wymierzasz kolejne.
Komentarz eksperta
Komentarze
Zaloguj się aby skomentowaćUważam jako pedagog, że w tym artykule pomyliła pani pojęcia. Pisze Pani o klapsie a używa pojęć bicie ... bicie krzywdzi, bicie łamie szacunek... itp. Bicie dziecka jest to wg. mnie regularne, systematyczne wymierzanie kar cielesnych,bez stosowania wobec dziecka jakichkolwiek innych metod wychowawczych, często niekiedy nieadekwatnie do przewinienia. Niektórzy rodzicie biją dzieci bez konkretnego celu i przyczyny. Mówimy wtedy o znęcaniu się fizycznym. Nie wydaje mi się, żeby np. w stosunku co do matki, która raz dała dziecku - dla jego bezpieczeństwa - klapsa można było nazwać biciem. Nie jestem zwolenniczką bicia, tylko behawioryzmu, ale uważam, że niekiedy klaps nie zaszkodzi. Jednak osobiście uważam go za ostateczność, kiedy inne metody zawodzą. W czasie trwania moich studiów wielu pedagogów - wykładowców podzielało ten pogląd. Przy czym podkreślam jeszcze raz, że pojęcie "bicia" należy oddzielić od pojęcia "klaps".










© Mamopedia.pl 2010












Bożena Janiszewska
jest psychologiem z wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi, a także wykładowcą akademickim, autorką książek dla najmłodszych, poradników dla psychologów i nauczycieli, artykułów....
Dlaczego nie wolno dawać dzieciom klapsów? Czy klaps można uznać za ostateczność – jak twierdzą niektórzy – gdy inne metody zawodzą?
Klaps „wychowawczy” lub jak mówią niektórzy „z miłości” (w przeciwieństwie od „klapsa z nienawiści”???) ma służyć oduczaniu dzieci zachowań przez nas, dorosłych, nie aprobowanych. Czy jest skuteczniejszy od innych metod? Czy w ogóle jest skuteczny? Jakie ma konsekwencje? Warto przyjrzeć się bliżej motywom zachowań ludzkich.
Jeżeli w konsekwencji zachowań odczuwamy przyjemność, jest nam miło, jesteśmy zadowoleni, radośni itp., to kształtuje się w nas tendencja do powtarzania tego typu zachowań, uczymy się wówczas takich zachowań. Nikt nas nie musi pilnować, my sami dążymy do ich powtarzania, mamy dodatnią motywację. Czujemy się „nagrodzeni”.
Jeśli zaś w konsekwencji naszego zachowania odczuwamy przykrość, ból, zażenowanie, gorycz, wstyd itp., to powstaje tendencja do unikania tych zachowań. Okazuje się jednak, że sytuacja komplikuje się i wcale nie jest taka jasna, jak się wydaje. W sytuacjach tzw. naturalnych, np. jeżeli dziecko dotknie gorącego żelazka, to zawsze się oparzy i wystarczy jedno doświadczenie, by dziecko unikało gorącego żelazka. Tzw. „kara naturalna” okazała się być skuteczna. W większości wypadków jednak dziecko styka się z "karami społecznymi” ze strony osób dorosłych. Jeżeli mama lub tata widzą, że dziecko zachowuje się niewłaściwie i zwykłe zwrócenie uwagi nie skutkuje, to według nich skuteczny będzie właśnie klaps!
I tu się mylą. Owszem w danym momencie dziecko przestaje zachowywać się niewłaściwie, ale tylko tym razem. Dzieci uczą się bardzo szybko, że jeżeli rodziców nie ma w pobliżu, to mogą się zachowywać jak tylko chcą, a klapsów nie ma! Jeżeli rodzice patrzą i dziecko czuje się kontrolowane, to powstrzymuje się przed pewnymi zachowaniami, jeżeli zaś wychodzą, to wg dziecka klapsy, uwagi, normy, zasady, wychodzą wraz z nimi. Nie ma dorosłych – nie ma kary! Nie wystarczy bowiem wiedza, co wolno, a czego nie wolno – małe dziecko nie ma jeszcze mechanizmów wewnętrznych, które powstrzymują je od pewnych zachowań (początki tych mechanizmów daje się zauważyć pod koniec wieku przedszkolnego u niektórych dopiero dzieci) nie mają jeszcze systemu wartości, nie mają jeszcze ukształtowanego sumienia, nie rozumieją jeszcze sensu zakazów i nakazów itd.). Warto więc wiedzieć, że kary, a w tym klapsy, wcale nie eliminują negatywnych zachowań, tylko je modyfikują! Dzieci uczą się kłamać,oszukiwać i ...robić swoje. Z punktu wychowawczego klapsy są więc nieskuteczne!.
Jeżeli dziecko mimo to często dostaje klapsy to:
To wcale nie znaczy, że należy dzieciom na wszystko pozwalać, to wcale nie znaczy, że dzieci nie powinny być karane. Jak więc z nimi postępować? Co zamiast klapsów?
Wszystkie dzieci do lat jeszcze około 7 kierują się w swoim postępowaniu emocjami. Robią to, co lubią, nie chcą robić tego, czego nie lubią. Jeżeli ich zachowania kończą się przyjemnością, to, jak wspomniano na początku, takie zachowania utrwalają się. Obserwujmy dzieci i mądrze chwalmy je (cieszę się, że równo ustawiłeś wszystkie buty, brawo i... całus; bardzo lubię, jak mi pomagasz, wspaniały z Ciebie pomocnik.... i pogłaskanie po główce; jesz tak, że aż miło patrzeć – nie rozglądasz się, gryziesz itp.; dziś tak szybko ubrałaś się, że wracając do domu mamy czas, by wstąpić na lody itd.).
Nie popełniajmy podstawowego błędu i nie chwalmy za byle co! Rzeczowe pochwały zawierają informacje, które zachowania nam, rodzicom podobają się – uczymy w ten sposób akceptowanych przez nas zachowań.
Jeżeli chodzi o wskazywanie zachowań niepożądanych, to powinniśmy wiedzieć, na co dziecko w danym wieku stać. Na pewno nie przerwie zabawy na nasze wołanie (zabawa jest dla niego bardzo ważna!), nie będzie jeść szybko bez „gadania” – chce z nami podzielić się odczuciami i myślami; nie będzie szybko się ubierać – jeszcze nie potrafi skupić się na jednej czynności; będzie się awanturować, krzyczeć, płakać, gdy wracamy z placu zabaw do domu; będzie się bawić, zamiast sprzątać zabawki itd. To są normalne zachowania dzieci i zamiast je za to karać, pomóżmy im te czynności opanować. Możemy się „ścigać”, kto pierwszy zje, możemy pytać się (lub zgadywać), co dziecko już na siebie włożyło, możemy umawiać się, że z placu zabaw wracamy, gdy policzy się do np. 10, a w trakcie powrotu opowiadamy dziecku bajkę.
Jeżeli zaś dziecko np. nas uderzy, celowo bierze coś do ręki, na co nie zezwalamy, kopie kota, niszczy celowo książkę lub zabawkę, bije młodsze rodzeństwo, itp., to zamiast dawać klapsa mówimy bardzo głośno, powoli i dobitnie: NIE! NIE WOLNO TAK! ODEJDŹ ODE MNIE!Wyprowadzamy dziecko z pokoju, gdzie jesteśmy, mimo, że czasem płacze i chce się do nas przytulić. Jesteśmy przez pewien czas zimni i nieustępliwi!
Jest to dla dziecka bardzo silna kara emocjonalna typu: „odrzucenie uczuciowe”. Dopiero po dłuższej chwili, gdy dziecko się nieco wyciszy, to bierzemy je za rękę, prowadzimy do łazienki, by samo umyło buzię i ręce, potem dajemy coś do picia (te czynności wyciszają malca) i dopiero wtedy bierzemy go na kolana, przytulamy, mówimy, że bardzo go kochamy, ale nie podoba się nam jego zachowanie i dopiero wtedy tłumaczymy, dlaczego nie wolno tak się zachowywać. Nie wymagajmy od dziecka zapewnień, że nie będzie tak postępować (nie jest w stanie dotrzymać obietnic). Bardzo wyraźnie stawiamy granice, co wolno, a czego nie i informujemy o tym nasze dziecko. Jesteśmy przy tym konsekwentni!
Jeżeli nie wiemy, jak dziecko ukarać, to głośne, emocjonalne powiedzenie: wyjdź! tak się zachowałeś, że nie mam ochoty teraz z tobą rozmawiać, wyjdź!
Bez klapsów, bez szantażu (nie kocham cię, bo jesteś niegrzeczny! – ale co znaczy niegrzeczny?, które dziecko to rozumie???), bez agresji uczymy dziecko, jak nie należy postępować i dlaczego. Pamiętajmy, że każdy klaps to sposób rozładowania przez nas, dorosłych, swych negatywnych emocji.
Kochajmy nasze maluchy zawsze i zawsze starajmy się robić to mądrze!